Heaven’s Projects to hobbystyczne projekty i pasje, pokazujące efekt końcowy wraz z drogą dojścia.
Zapraszam po inspiracje i konkretne rozwiązania…


  • Dzień Dziecka

    Dziś, z okazji Dnia Dziecka, postanowiłem opublikować pierwszy projekt w ramach Heaven’s Projects. Jest nim „Miasto Lego City”, czyli realizacja mojego dziecięcego marzenia 30-35 lat później, we współpracy z moim 6-letnim Synem. 😀

    Dla porządku założyłem również „kategorię” zatytułowaną Projekty, która będzie obejmowała wszystkie moje realizacje.

    Nowa strona – Projekt „Miasto Lego City” – dostępna jest pod poniższym linkiem (wow, jakie fajne pole WordPress wstawił automatycznie):

    W Dniu Dziecka postanowiłem również stworzyć moją pierwszą playlistę na YouTube (pierwszą w ogóle, w życiu), na której chciałbym dzielić się utworami szczególnie dla mnie ważnymi oraz tymi, które bardzo mi się podobają. Jest ona dostępna tutaj (kliknięcie w link otworzy YouTube w nowej karcie przeglądarki). Wybór piosenki dziś dodanej jest dość oczywisty 😉 – to „Dzień dziecka” zespołu Małe TGD.

    I tym muzycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis. 🙂 Życzę Wam przyjemnego słuchania, a wszystkim Dzieciom (małym i dużym 😀 ) niech nigdy nie zabraknie młodzieńczej radości, ciekawości świata, kontaktu z czystością/niewinnością serca… Amen! 😉

  • Pokorny krok w tył

    Wczoraj po raz kolejny popełniłem ten sam błąd – wybiegłem zanadto w przyszłość. Napisałem o moich planach, zapominając, że nie wszystko zależy ode mnie. 🙂 Pisałem o moich celach w zakresie kondycji fizycznej, co do realizacji których byłem „przekonany” i zdeterminowany, ale zapomniałem na chwilę o moim bolącym od trzech miesięcy barku, który może skutecznie pokrzyżować moje plany…

    Podobnie zresztą może być ze wszystkimi moimi zamierzeniami, bo któż może być pewny, że za godzinę będzie żył lub jego sytuacja będzie taka sama jak w tej chwili?

    Tak więc, Moi Mili, wybaczcie mi i przyjmijcie sprostowanie – ja bardzo chciałbym schudnąć i diametralnie poprawić moją formę, podobnie jak moim marzeniem jest wspaniale rozwinąć Heaven’s Projects, ale co z Tego wyjdzie? Bóg to wie, więc niech On „zarządza” moją przyszłością bardziej niż ja sam. 🙂

    Błogosławionej niedzieli dla Was! 🙂

    P.S.
    A póki co idę do pokoju Syna kończyć ogarnianie klocków Lego i przygotowywać się do kolejnych wyzwań, które jeśli Bóg da to chętnie zrealizuję… 🙂

  • Wdrażanie zmian

    Dziś rozpoczynam proces wdrażania zmian – tych, o których pisałem wcześniej, a także tych, które noszę od dłuższego czasu w głowie… lub w notatkach. 😉

    Przede wszystkim postanowiłem zmienić priorytety i w pierwszej kolejności zadbać o zdrowie i lepsze samopoczucie. Z uwagi na to, że aktywność fizyczna przychodzi mi z wielkim trudem, dziś rozpocząłem od „rozgrzewki” w postaci składania klocków Lego w pokoju Syna, na podłodze (dywanie). Nie był to jednak „krótki trening”, gdyż spędziłem na tym większość dnia – ok. 12 godzin. I muszę przyznać, że nawet takie zajęcie to spory wysiłek dla mnie, co tylko potwierdza, jak bardzo nie w formie jestem… Bolą mnie plecy, kark, ręce. Podczas składania co chwilę musiałem zmieniać pozycję. Ciekawe, czy jutro będę miał zakwasy. 😛

    Zauważyłem przy tym, że takie schylanie się przez dłuższy czas pobudza perystaltykę i działa ogólnie na ciało trochę jak joga… Generalnie bardzo mi się to podoba! 🙂 I potwierdziłem sobie powyższym, że pracę nad kondycją muszę zacząć małymi kroczkami, bo moje ciało kompletnie nie jest przyzwyczajone do wysiłku oraz do innych pozycji niż siedząca (na fotelu czy krześle) i leżąca.

    Przy okazji dodam, że rano waga pokazała 100,1 kg i tę wartość potraktuję jako wyjściową. Doświadczenie ostatnich miesięcy wskazuje, iż może ona nagle wzrosnąć do nawet 101,5 kg, a potem wciągu kilku dni spaść do 99,5 kg. Jednak do stałego monitoringu zmian przyjmuję 100 kg jako moją wagę bazową.

    Wracając do klocków – jest też inny, o wiele ważniejszy wymiar i znaczenie dzisiejszego dnia, a mianowicie do składania dołączył mój Syn i dzięki temu razem spędziliśmy kilka bezcennych godzin na wspólnej aktywności. Nie ma nic wspanialszego na świecie, niż pozytywny czas z dzieckiem. Serio! 😀

    I zamykając temat Lego na dziś dodam tylko, że jutro planujemy dokończyć odbudowywanie zgodnie z instrukcją ostatniego zestawu po to, aby następnie wysprzątać gruntownie pokój i w przyszłym tygodniu rozpocząć aranżację miasta Lego City. 🙂

    Dzisiaj też założyłem podstronę zatytułowaną „Dziennik”, na której zamierzam odnotowywać najważniejsze wydarzenia, fakty lub przemyślenia do późniejszego podzielenia się… W trochę innym stylu niż na blogu, który zresztą planuję przemienić głównie w źródło informacji o nowościach w Projekcie i odsyłać z niego do konkretnych miejsc na stronie.

    Chciałem jeszcze dużo napisać, ale zrobiło się późno i mój mózg przestaje już kontaktować. 😉

    Dobrej nocy i do zobaczenia. 🙂

  • Decyzja

    Jak mówi Pan Marcin Gajda: „tylko decyzje zmieniają życie”.

    Ja właśnie podjąłem decyzję, że… „biorę się za siebie”! 😀

    I mam tu na myśli nie kwestie związane z Projektem, psychiką (choć po trosze też 😉 ), duchowością, relacjami czy pracą zawodową lub hobbystyczną, a w 100% ze zdrowiem i kondycją

    Nie, z wyglądem nie – bo na to już za późno. 😉

    Od wielu, wielu lat skupiałem się na rozwoju intelektu, wnętrza, „kariery” (choć w moim przypadku to zbyt duże słowo), a zaniedbywałem zdrowie i „tężyznę fizyczną”. Nie uprawiałem żadnego sportu (nawet na rowerze przestałem jeździć). Przez 5 lat pracowałem w 99,9% zdalnie z domu, a od powrotu do biura nie mogę oderwać się od dojeżdżania tam autem. Dziecko dawno wyrosło z drzemek w wózku i już nawet nie mam naszych cotygodniowych kilkugodzinnych spacerów…

    Brzuch urósł, waga wzrosła, a brodę mam nie jedną, a trzy, a nawet cztery… 😛

    Ostatnimi czasy czuję się też ociężały, zesztywniały/nierozciągnięty, spowolniony i nieatrakcyjny (choć kochana Żona stara się tego nie okazywać… za bardzo 😉 )…

    Tak więc nadszedł w końcu ten dzień (dziś), że postanawiam rozpocząć podejmowanie aktywności ruchowej i w perspektywie kolejnych miesięcy schudnąć…

    Na czym stoimy i jaki jest konkretnie cel?

    Moja waga najczęściej waha się pomiędzy 100 a 101 kg. Przy 170 cm wzrostu daje to BMI blisko 35, a niejednokrotnie zdarzało mi się tę wartość przekraczać. Na drążku nie jestem w stanie podciągnąć się ani razu, pompek zrobię 3-5 (jedną serię – później „umieram” 😛 ). Tak więc nie ma na co czekać, lata lecą, kilogramy nie spadają, i nic się samo nie zrobi – ZACZYNAMY! 😀

    Celem jest zejście z wagą do stabilnych 95 kg (94,5-95,5 kg) wciągu 6 miesięcy, a kolejnym etapem osiągnięcie 90 kg w 12 miesięcy. Do tego wzmocnienie mięśni szczególnie rąk, aby móc chociaż kilkukrotnie się podciągnąć.

    Dlaczego o tym piszę w tym miejscu? Bo od dawna zmagam się z niską motywacją do aktywności fizycznej i pomyślałem, że jeśli uzewnętrznię się to zwiększę moje szanse na sukces – „żeby wstydu nie było”. 😉

    A swoją drogą to od małego chłopaka uwielbiam obserwowanie zmian i dokumentowanie postępów, więc może docelowo uda się stworzyć jakiś motywujący materiał na stronę z moich wysiłków. 🙂

    Powodzenia w Waszych wyzwaniach, postanowieniach, zmaganiach. Damy radę! 🙂

  • Pierwszy wpis majowy

    Żyję. I mam się dobrze… 😉

    Piszę, żeby „zameldować” powyższe i przekazać, że Projektu nie porzuciłem…

    Wprost przeciwnie – pracuję nad nim intensywnie w mojej głowie i nie tylko…

    Mam kolejną porcję nowych pomysłów, w tym nieco zmieniających pierwotną koncepcję – do dalszych rozważań i decyzji…

    W ostatnim czasie dokonałem również kilku inwestycji, tj. kupiłem „parę” rzeczy przydatnych przy moich zainteresowaniach (zwłaszcza w obszarze foto), w tym do rozwoju Heaven’s Projects. 🙂

    Dobrego tygodnia dla Was! 😀