Tag: rozwój

  • Heaven’s World

    Dziś, 26.10.2026 roku, postanowiłem wrócić do mojego marzenia sprzed blisko ćwierć wieku i tym samym skrystalizowała się wizja dla domeny heavens-world.com, którą kupiłem nie tak dawno temu.

    O samej koncepcji nie będę na razie opowiadał. Mogę tylko wyjawić, że będzie to niezwykłe miejsce w przestrzeni internetowej dedykowane dzieciom i ich rodzicom. 🙂

    Wierzę, że będzie pięknie, ciekawie i wartościowo. 😉

    Kiedy uruchomię portal – oczywiście dam znać. 🙂

  • Pierwsza rocznica

    Cześć. 🙂

    Wczoraj minął rok od postanowienia realizacji moich marzeń m.in. o tworzeniu oprogramowania, w tym gier komputerowych, a także rozwoju osobistego i otwarcia się na innych (przed innymi) w zakresie moich różnych zainteresowań i pasji. Za kilka dni minie rok od zarejestrowania domeny heavens-projects.com. 😀

    Dziś nie będę o tym dużo pisał, ponieważ jestem baaardzo zmęczony… Od kilku tygodni intensywnie pracowałem nad moimi pierwszymi grami pod szyldem Heavens Projects Studio oraz samą stroną Studia utrzymaną w klimacie DOSa z lat 80/90-tych, na którą zapraszam bardzo serdecznie. 🙂

    Dzisiaj udało mi się się zakończyć prace nad grą „Wąż” w wersji aplikacji mobilnej na urządzenia z systemem Android. Niestety do pełnej publikacji brakuje mi przeprowadzenia 14-dniowych testów z 12 testerami, co będzie dla mnie prawdopodobnie dużym wyzwaniem i nie wiadomo, czy, kiedy i z jakim skutkiem uda mi się je zakończyć, a gra oficjalnie będzie mogła ujrzeć światło dzienne. Póki co można w nią grać w wersji przeglądarkowej, którą szalenie lubię. 😀

    Gdyby ktoś miał ochotę to na stronie Studia znajduje się, obok wcześniej opublikowanego Pasjansa, gra hołdująca mojej ulubionej grze z czasów młodości znanej pod nazwą Saper.

    Trzymajcie kciuki za testy „Węża” 😉 i wszystkiego dobrego dla Was. 🙂

  • Pokorny krok w tył

    Wczoraj po raz kolejny popełniłem ten sam błąd – wybiegłem zanadto w przyszłość. Napisałem o moich planach, zapominając, że nie wszystko zależy ode mnie. 🙂 Pisałem o moich celach w zakresie kondycji fizycznej, co do realizacji których byłem „przekonany” i zdeterminowany, ale zapomniałem na chwilę o moim bolącym od trzech miesięcy barku, który może skutecznie pokrzyżować moje plany…

    Podobnie zresztą może być ze wszystkimi moimi zamierzeniami, bo któż może być pewny, że za godzinę będzie żył lub jego sytuacja będzie taka sama jak w tej chwili?

    Tak więc, Moi Mili, wybaczcie mi i przyjmijcie sprostowanie – ja bardzo chciałbym schudnąć i diametralnie poprawić moją formę, podobnie jak moim marzeniem jest wspaniale rozwinąć Heaven’s Projects, ale co z Tego wyjdzie? Bóg to wie, więc niech On „zarządza” moją przyszłością bardziej niż ja sam. 🙂

    Błogosławionej niedzieli dla Was! 🙂

    P.S.
    A póki co idę do pokoju Syna kończyć ogarnianie klocków Lego i przygotowywać się do kolejnych wyzwań, które jeśli Bóg da to chętnie zrealizuję… 🙂

  • Wdrażanie zmian

    Dziś rozpoczynam proces wdrażania zmian – tych, o których pisałem wcześniej, a także tych, które noszę od dłuższego czasu w głowie… lub w notatkach. 😉

    Przede wszystkim postanowiłem zmienić priorytety i w pierwszej kolejności zadbać o zdrowie i lepsze samopoczucie. Z uwagi na to, że aktywność fizyczna przychodzi mi z wielkim trudem, dziś rozpocząłem od „rozgrzewki” w postaci składania klocków Lego w pokoju Syna, na podłodze (dywanie). Nie był to jednak „krótki trening”, gdyż spędziłem na tym większość dnia – ok. 12 godzin. I muszę przyznać, że nawet takie zajęcie to spory wysiłek dla mnie, co tylko potwierdza, jak bardzo nie w formie jestem… Bolą mnie plecy, kark, ręce. Podczas składania co chwilę musiałem zmieniać pozycję. Ciekawe, czy jutro będę miał zakwasy. 😛

    Zauważyłem przy tym, że takie schylanie się przez dłuższy czas pobudza perystaltykę i działa ogólnie na ciało trochę jak joga… Generalnie bardzo mi się to podoba! 🙂 I potwierdziłem sobie powyższym, że pracę nad kondycją muszę zacząć małymi kroczkami, bo moje ciało kompletnie nie jest przyzwyczajone do wysiłku oraz do innych pozycji niż siedząca (na fotelu czy krześle) i leżąca.

    Przy okazji dodam, że rano waga pokazała 100,1 kg i tę wartość potraktuję jako wyjściową. Doświadczenie ostatnich miesięcy wskazuje, iż może ona nagle wzrosnąć do nawet 101,5 kg, a potem wciągu kilku dni spaść do 99,5 kg. Jednak do stałego monitoringu zmian przyjmuję 100 kg jako moją wagę bazową.

    Wracając do klocków – jest też inny, o wiele ważniejszy wymiar i znaczenie dzisiejszego dnia, a mianowicie do składania dołączył mój Syn i dzięki temu razem spędziliśmy kilka bezcennych godzin na wspólnej aktywności. Nie ma nic wspanialszego na świecie, niż pozytywny czas z dzieckiem. Serio! 😀

    I zamykając temat Lego na dziś dodam tylko, że jutro planujemy dokończyć odbudowywanie zgodnie z instrukcją ostatniego zestawu po to, aby następnie wysprzątać gruntownie pokój i w przyszłym tygodniu rozpocząć aranżację miasta Lego City. 🙂

    Dzisiaj też założyłem podstronę zatytułowaną „Dziennik”, na której zamierzam odnotowywać najważniejsze wydarzenia, fakty lub przemyślenia do późniejszego podzielenia się… W trochę innym stylu niż na blogu, który zresztą planuję przemienić głównie w źródło informacji o nowościach w Projekcie i odsyłać z niego do konkretnych miejsc na stronie.

    Chciałem jeszcze dużo napisać, ale zrobiło się późno i mój mózg przestaje już kontaktować. 😉

    Dobrej nocy i do zobaczenia. 🙂

  • Decyzja

    Jak mówi Pan Marcin Gajda: „tylko decyzje zmieniają życie”.

    Ja właśnie podjąłem decyzję, że… „biorę się za siebie”! 😀

    I mam tu na myśli nie kwestie związane z Projektem, psychiką (choć po trosze też 😉 ), duchowością, relacjami czy pracą zawodową lub hobbystyczną, a w 100% ze zdrowiem i kondycją…

    Nie, z wyglądem nie – bo na to już za późno. 😉

    Od wielu, wielu lat skupiałem się na rozwoju intelektu, wnętrza, „kariery” (choć w moim przypadku to zbyt duże słowo), a zaniedbywałem zdrowie i „tężyznę fizyczną”. Nie uprawiałem żadnego sportu (nawet na rowerze przestałem jeździć). Przez 5 lat pracowałem w 99,9% zdalnie z domu, a od powrotu do biura nie mogę oderwać się od dojeżdżania tam autem. Dziecko dawno wyrosło z drzemek w wózku i już nawet nie mam naszych cotygodniowych kilkugodzinnych spacerów…

    Brzuch urósł, waga wzrosła, a brodę mam nie jedną, a trzy, a nawet cztery… 😛

    Ostatnimi czasy czuję się też ociężały, zesztywniały/nierozciągnięty, spowolniony i nieatrakcyjny (choć kochana Żona stara się tego nie okazywać… za bardzo 😉 )…

    Tak więc nadszedł w końcu ten dzień (dziś), że postanawiam rozpocząć podejmowanie aktywności ruchowej i w perspektywie kolejnych miesięcy schudnąć…

    Na czym stoimy i jaki jest konkretnie cel?

    Moja waga najczęściej waha się pomiędzy 100 a 101 kg. Przy 170 cm wzrostu daje to BMI blisko 35, a niejednokrotnie zdarzało mi się tę wartość przekraczać. Na drążku nie jestem w stanie podciągnąć się ani razu, pompek zrobię 3-5 (jedną serię – później „umieram” 😛 ). Tak więc nie ma na co czekać, lata lecą, kilogramy nie spadają, i nic się samo nie zrobi – ZACZYNAMY! 😀

    Celem jest zejście z wagą do stabilnych 95 kg (94,5-95,5 kg) wciągu 6 miesięcy, a kolejnym etapem osiągnięcie 90 kg w 12 miesięcy. Do tego wzmocnienie mięśni szczególnie rąk, aby móc chociaż kilkukrotnie się podciągnąć.

    Dlaczego o tym piszę w tym miejscu? Bo od dawna zmagam się z niską motywacją do aktywności fizycznej i pomyślałem, że jeśli uzewnętrznię się to zwiększę moje szanse na sukces – „żeby wstydu nie było”. 😉

    A swoją drogą to od małego chłopaka uwielbiam obserwowanie zmian i dokumentowanie postępów, więc może docelowo uda się stworzyć jakiś motywujący materiał na stronę z moich wysiłków. 🙂

    Powodzenia w Waszych wyzwaniach, postanowieniach, zmaganiach. Damy radę! 🙂