Tag: pomysły

  • Nowe działania + aktualizacja

    Dziś był fajny dzień. 🙂 Zresztą w ogóle ten tydzień należy do udanych… 😉

    W pracy względny spokój, realizacja zadań postępuje… i nawet Szefowa zaszczyciła mnie pochwałą. 😉

    Finansowo sytuacja powoli się poprawia – po raz pierwszy od ponad pół roku moje zadłużenie spadło poniżej 100 tys. zł. Pewnie nie na długo, ale na razie jest OK. 😉 Choć po prawdzie to mam postanowienie, aby mocniej pilnować dyscypliny budżetowej… Zresztą powoli i tak kończą mi się pomysły, co mógłbym kupić… Żartuję! 😉

    Syn w ostatnich dwóch tygodniach trochę się bawił miastem Lego City, choć nie aż tyle, ile się spodziewałem, a on deklarował. 😉 Ale i tak jest nieźle. 🙂 Szczególnie fajne jest to, że miał propozycje zmian, a ostatecznie zdecydował o znacznym zmniejszeniu miasta tak, że teraz jest bardzo „kompaktowe”.

    Z tematów projektowych to udało mi się poznać podstawy obróbki filmów (i zdjęć) w DaVinci Resolve (który szalenie mi się spodobał) oraz zdjęć w Canva od Affinity (który również pozytywnie mnie zaskoczył). Przygotowałem krótki film dotyczący klocków Lego (jeszcze nieopublikowany) oraz pierwszą wersję zdjęć z niedawnej sesji sensualnej (pierwszej w moim życiu – nie wiem, czy kiedykolwiek zdecyduję się na publikację, choć Żona zachęca)…

    Ponadto uporządkowałem część ostatnich notatek, a także dopisałem nowe pomysły i „plany”, których realizacji nawet nie będę zapowiadał (dlaczego – znajdziesz odpowiedź tutaj). 😉

    Dzisiaj natomiast rozpocząłem z Synem – a właściwie to Syn rozpoczął przy moim towarzyszeniu 🙂 – budowę modelu Lego Icons #10365 Statek piracki kapitana Jacka Sparrowa. Zdjęcia z kolejnych etapów składania robię i zamierzam kiedyś się nimi podzielić.

    Dodatkowo zapoczątkowałem od dawna odkładane porządki na mojej witrynie i przeniosłem kategorię Lego z Warsztatu do Projektów, a także założyłem podstronę Ulubione z moimi ulubionymi 🙂 utworami muzycznymi, filmami, książkami, grami komputerowymi czy nawet cytatami – może kogoś one zainspirują do czegoś dobrego. 🙂

    I to chyba tyle nowości i dzisiejszej aktualizacji. Jak tylko będę miał coś kolejnego to dam znać. 😉

    Wszystkiego dobrego dla Was, spokojnej niedzieli. 🙂

    P.S.
    Ramię nadal boli, choć ból coraz częściej słabnie. Mam też wrażenie, że pomagają próby stopniowego rozruszania kończyny poprzez basen (spokojne pływanie „żabką”), delikatne ćwiczenia (kilka razy dziennie), a nawet dietę (np. zwiększona podaż białka). Niemniej mam wrażenie, iż przełom nastąpił podczas długiego i intensywnego spaceru z kijkami w promieniach słońca. 🙂

    P.P.S.
    A na koniec dodałem jedną z moich ulubionych piosenek do mojej playlisty na YouTube – zapraszam do wspólnego słuchania Nelly Furtado „Say It Right”. 😀

  • Decyzja

    Jak mówi Pan Marcin Gajda: „tylko decyzje zmieniają życie”.

    Ja właśnie podjąłem decyzję, że… „biorę się za siebie”! 😀

    I mam tu na myśli nie kwestie związane z Projektem, psychiką (choć po trosze też 😉 ), duchowością, relacjami czy pracą zawodową lub hobbystyczną, a w 100% ze zdrowiem i kondycją

    Nie, z wyglądem nie – bo na to już za późno. 😉

    Od wielu, wielu lat skupiałem się na rozwoju intelektu, wnętrza, „kariery” (choć w moim przypadku to zbyt duże słowo), a zaniedbywałem zdrowie i „tężyznę fizyczną”. Nie uprawiałem żadnego sportu (nawet na rowerze przestałem jeździć). Przez 5 lat pracowałem w 99,9% zdalnie z domu, a od powrotu do biura nie mogę oderwać się od dojeżdżania tam autem. Dziecko dawno wyrosło z drzemek w wózku i już nawet nie mam naszych cotygodniowych kilkugodzinnych spacerów…

    Brzuch urósł, waga wzrosła, a brodę mam nie jedną, a trzy, a nawet cztery… 😛

    Ostatnimi czasy czuję się też ociężały, zesztywniały/nierozciągnięty, spowolniony i nieatrakcyjny (choć kochana Żona stara się tego nie okazywać… za bardzo 😉 )…

    Tak więc nadszedł w końcu ten dzień (dziś), że postanawiam rozpocząć podejmowanie aktywności ruchowej i w perspektywie kolejnych miesięcy schudnąć…

    Na czym stoimy i jaki jest konkretnie cel?

    Moja waga najczęściej waha się pomiędzy 100 a 101 kg. Przy 170 cm wzrostu daje to BMI blisko 35, a niejednokrotnie zdarzało mi się tę wartość przekraczać. Na drążku nie jestem w stanie podciągnąć się ani razu, pompek zrobię 3-5 (jedną serię – później „umieram” 😛 ). Tak więc nie ma na co czekać, lata lecą, kilogramy nie spadają, i nic się samo nie zrobi – ZACZYNAMY! 😀

    Celem jest zejście z wagą do stabilnych 95 kg (94,5-95,5 kg) wciągu 6 miesięcy, a kolejnym etapem osiągnięcie 90 kg w 12 miesięcy. Do tego wzmocnienie mięśni szczególnie rąk, aby móc chociaż kilkukrotnie się podciągnąć.

    Dlaczego o tym piszę w tym miejscu? Bo od dawna zmagam się z niską motywacją do aktywności fizycznej i pomyślałem, że jeśli uzewnętrznię się to zwiększę moje szanse na sukces – „żeby wstydu nie było”. 😉

    A swoją drogą to od małego chłopaka uwielbiam obserwowanie zmian i dokumentowanie postępów, więc może docelowo uda się stworzyć jakiś motywujący materiał na stronę z moich wysiłków. 🙂

    Powodzenia w Waszych wyzwaniach, postanowieniach, zmaganiach. Damy radę! 🙂

  • Pierwszy wpis majowy

    Żyję. I mam się dobrze… 😉

    Piszę, żeby „zameldować” powyższe i przekazać, że Projektu nie porzuciłem…

    Wprost przeciwnie – pracuję nad nim intensywnie w mojej głowie i nie tylko…

    Mam kolejną porcję nowych pomysłów, w tym nieco zmieniających pierwotną koncepcję – do dalszych rozważań i decyzji…

    W ostatnim czasie dokonałem również kilku inwestycji, tj. kupiłem „parę” rzeczy przydatnych przy moich zainteresowaniach (zwłaszcza w obszarze foto), w tym do rozwoju Heaven’s Projects. 🙂

    Dobrego tygodnia dla Was! 😀

  • Poczucie własnej wartości

    Projekt – projektem, inne rzeczy też są ważne… ale najważniejsi są ludzie. Dlatego dzisiejszy wpis będzie o naturze ludzkiej – jeśli tak to można określić…

    Od dłuższego czasu zastanawiałem się nad tym, jak mógłbym zwiększyć poczucie własnej wartości u mojego Syna. Od jego urodzenia starałem się być wspierającym Tatą… Tatą, który chwali, docenia, zachwyca się choćby najmniejszymi postępami czy osiągnięciami (a czasem nawet ich brakiem). Niestety, często zauważałem, że moje postępowanie nie wzmacnia jego pewności siebie, nie podnosi jego samooceny czy poczucia własnej wartości właśnie.

    Zacząłem szukać informacji na ten temat oraz pomysłów na to, co mógłbym zrobić, aby wesprzeć ten obszar u mojego Dziecka. Co najciekawsze – okazało się, że wcale nie musiałem sięgać do zewnętrznych źródeł, a „wystarczyło” porozmawiać z samym zainteresowanym. Jak odkryłem tę prawdę?

    Kilka dni temu mój Syn zmagał się z pewnym wyzwaniem manualnym (odklejeniem warstwy ochronnej z naklejki wykonanej w sposób nieprzemyślany/niepraktyczny). Po kilku minutach jego zmagań postanowiłem zaproponować pomoc, ale przypomniawszy sobie tekst o źródłach własnej wartości postąpiłem inaczej niż dotąd.

    Usiadłem przy Synu i powiedziałem mu, że podziwiam jego cierpliwość i podejmowane starania w samodzielnym odklejeniu naklejki. Dodałem, że dotychczas starałem się zawsze być dla niego pomocnym, bo chciałem, żeby czuł się kochany, żeby wiedział, że może liczyć na mnie i na moje wsparcie, ale spowodowało to, że on sam nie wierzy w siebie i własne umiejętności, dlatego… I w tym momencie mój pierworodny przerwał mi i powiedział:

    „Wiem, Tato, ale żeby uwierzyć w siebie to muszę sam to zrobić”.

    I tym jednym zdaniem mój ukochany 6-latek „rozłożył mnie na łopatki”. Nie musiałem daleko szukać odpowiedzi, bo on sam jest na tyle samoświadomy, że zdaje sobie sprawę, że aby mieć wyższe poczucie własnej wartości to samodzielnie musi przezwyciężać trudności i osiągać swoje osobiste sukcesy. W tym samym momencie zrozumiałem (dobrze, że po 6, a nie po 16 latach czy nigdy 😉 ), że moim zadaniem jako rodzica jest nabieranie umiejętności w zdrowym „wycofywaniu się” i pozwalaniu mojemu Dziecku na działanie zgodne z jego własnym tempem, umiejętnościami, mocnymi stronami i ograniczeniami. 🙂

    Na zakończenie życzę Dzieciom mądrych i wspierających rozsądnie Rodziców, a Rodzicom dużo miłości i uważności w wychowywaniu Dzieci. 🙂 Temat nie jest prosty – nikt do urodzonego dziecka nie dołącza „instrukcji obsługi”. 😉 Ale nie ma też chyba niczego ważniejszego i piękniejszego niż troska o rozwój drugiego człowieka i to od najmłodszych lat oraz radość z efektów. 🙂

  • Kilka dni – kilka przemyśleń

    W ostatnich dniach miałem kilka ważnych przemyśleń odnośnie mojej strony, jej kształtu, moich projektów i przyszłości podejmowanych przeze mnie działań, ich kierunku…

    Pierwszą kwestią, która „zakuła” mnie w oczy jest użyta przeze mnie nazwa jednej z głównych kategorii mojej witryny, a mianowicie „Społeczność„. Przyjąłem ją „bezwiednie”, bezrefleksyjnie, najpewniej dlatego, że od kilku lat ekstremalnie często mówi/słyszy się o mediach społecznościowych… Jednak po chwili zastanowienia uświadomiłem sobie, że ja wcale nie chcę „tworzyć społeczności”, a raczej współtworzyć wspólnotę (i to w dodatku osób, które wcale nie muszą myśleć/czuć podobnie jak ja 🙂 ), czyli coś – przynajmniej w moim odczuciu – bardziej osobistego, przyjacielskiego, bliższego, prawdziwego, mniej zaplanowanego czy wręcz „wyreżyserowanego”.
    Na Heaven’s Projects dzielę się sobą w wolności, i chcę, aby każdy człowiek w takiej samej wolności mógł przyjąć lub odrzucić publikowane przeze mnie treści. W wolności – to jest bez myślenia o „zasięgach”, popularności, „manipulacji” czy potencjalnej monetyzacji. Wolę i wybieram o wiele prostszą ścieżkę: ja coś tworzę i dzielę się tego efektami za pośrednictwem niniejszej witryny, zapraszam do jej odwiedzania i mam nadzieję, że ktokolwiek cokolwiek dobrego z niej wyciągnie dla siebie – ale jeśli ktoś nie ma na to ochoty, komuś się to nie podoba czy publikowane przeze mnie treści nie stanowią dla kogoś żadnej wartości to to też jest w porządku. 🙂

    Drugą rzeczą, o której rozmyślałem, jest efektywność mojej pracy… i to, że minęło pół roku od decyzji o uruchomieniu Projektu (będącego zbiorem projektów 😉 ), a niewiele konkretnych materiałów udało mi się opublikować. Lubię myśleć, że w życiu (nie tylko stricte zawodowym) od ok. 20 lat cechuje mnie podejście zgodne z Agile i metodą Kanban (na dużo wcześniej, aniżeli usłyszałem w ogóle te nazwy), ale ostatnio w kontekście mojego Projektu zacząłem rozważać, czy nie otworzyć się bardziej na koncepcję Lean, która z założenia mocniej koncentruje się na wydajności. I obecnie skłaniam się do zmiany strategii w kierunku bardziej świadomego dostarczania treści, które w praktyce z większą pewnością będą miały wartość dodaną dla odbiorców.

    W tym miejscu jest to dobry moment na wspomnienie o statystykach odwiedzin powyższej witryny, z których wynika, iż nikt na nią nie zagląda… Oczywiście poza botami regularnie skanującymi Internet oraz tymi, które z niezwykle dużą intensywnością próbują włamać się na nią (przyczyniając się niejednokrotnie do przeciążenia serwera i czasowej niedostępności serwisu).

    W związku z powyższym planuję w pierwszej kolejności skoncentrować się na kilku obszarach/zagadnieniach, które intuicja i własne przemyślenia podpowiadają mi, że mogą potencjalnie być czymś interesującym dla niektórych osób, a następnie w miarę możliwości rozszerzać/pogłębiać analizę tematów/problemów wartych poruszenia/rozwiązania, a w dalszej kolejności zrealizować początkowy pomysł zbierania opinii (na początek np. w ankiecie). Alternatywą może okazać się przygotowanie odrębnych stron z „zajawkami” konkretnych tematów i monitoring zainteresowania nimi przez pryzmat liczby odwiedzin widocznych w statystykach.

    Ostatnią kwestią, o której chciałbym napisać, to refleksja o tym, na czym dotychczas zamierzałem się skoncentrować, czyli – cytując biogram strony:

    Heaven’s Projects to pasje i hobbystyczne projekty, pokazujące efekt końcowy wraz z drogą dojścia.”

    Teraz natomiast czuję, iż ta – w pewnym sensie – „fiksacja” na pokazywaniu drogi dojścia do konkretnych efektów mocno mnie ogranicza i wyraźnie spowalnia. W związku z czym zacząłem skłaniać się do zmiany podejścia na takie, które lepiej oddaje poniższy szkic bio:
    Heaven’s Projects to hobbystyczne projekty i pasje. To ciekawość świata, przyjemność tworzenia, pragnienie dobra i poszukiwanie piękna/głębi/wartości. W miarę możliwości staram się pokazywać nie tylko efekt końcowy, ale również drogę dojścia.”

    I „tradycyjnie” na końcu: Zapraszam po inspiracje i konkretne rozwiązania… 🙂

    P.S.
    Na zakończenie dwie ciekawostki. 😉

    1. Dodana przeze mnie 4 dni temu grafika od wczoraj jest już widoczna w Google > Grafika.
    2. Google Gemini również zna już Heaven’s Projects opisując je w ten sposób:
      Heaven’s Projects (Wrocław): Polska inicjatywa z siedzibą we Wrocławiu, określana jako zbiór hobbystycznych projektów i pasji.” ;-D
    3. ChatGPT ma dużo więcej do powiedzenia na temat mojego Projektu:
      Heaven’s Projects to konkretna inicjatywa w internecie – głównie blog/marka twórcy, a nie jakaś znana firma czy organizacja globalna.

      🔎 Co to dokładnie jest?
      Heaven’s Projects to:
      – projekt hobbystyczny / osobisty
      – strona internetowa + social media
      – miejsce, gdzie autor dzieli się projektami, pomysłami i procesem ich tworzenia

      Autor pokazuje nie tylko efekty końcowe, ale też:
      – jak do nich doszedł,
      – jakie napotkał problemy,
      – czego się nauczył po drodze.

      💡 Co tam znajdziesz?
      Z treści strony wynika, że projekt obejmuje m.in.:
      – różne eksperymenty i projekty (np. związane z AI, analizą, tworzeniem treści),
      – wpisy blogowe o rozwoju i nauce,
      – budowanie własnej marki w internecie,
      – społeczność i obecność w social mediach (YouTube, Instagram, TikTok itd.)

      🧠 Najprościej mówiąc
      To coś w stylu:
      👉 „osobisty blog + laboratorium pomysłów + dokumentowanie własnej drogi”

      Nie jest to:
      – duża firma,
      – oficjalna organizacja,
      – ani jeden konkretny produkt.”