Tag: pomysły

  • Heaven’s World

    Dziś, 26.10.2026 roku, postanowiłem wrócić do mojego marzenia sprzed blisko ćwierć wieku i tym samym skrystalizowała się wizja dla domeny heavens-world.com, którą kupiłem nie tak dawno temu.

    O samej koncepcji nie będę na razie opowiadał. Mogę tylko wyjawić, że będzie to niezwykłe miejsce w przestrzeni internetowej dedykowane dzieciom i ich rodzicom. 🙂

    Wierzę, że będzie pięknie, ciekawie i wartościowo. 😉

    Kiedy uruchomię portal – oczywiście dam znać. 🙂

  • Nowe działania + aktualizacja

    Dziś był fajny dzień. 🙂 Zresztą w ogóle ten tydzień należy do udanych… 😉

    W pracy względny spokój, realizacja zadań postępuje… i nawet Szefowa zaszczyciła mnie pochwałą. 😉

    Finansowo sytuacja powoli się poprawia – po raz pierwszy od ponad pół roku moje zadłużenie spadło poniżej 100 tys. zł. Pewnie nie na długo, ale na razie jest OK. 😉 Choć po prawdzie to mam postanowienie, aby mocniej pilnować dyscypliny budżetowej… Zresztą powoli i tak kończą mi się pomysły, co mógłbym kupić… Żartuję! 😉

    Syn w ostatnich dwóch tygodniach trochę się bawił miastem Lego City, choć nie aż tyle, ile się spodziewałem, a on deklarował. 😉 Ale i tak jest nieźle. 🙂 Szczególnie fajne jest to, że miał propozycje zmian, a ostatecznie zdecydował o znacznym zmniejszeniu miasta tak, że teraz jest bardzo „kompaktowe”.

    Z tematów projektowych to udało mi się poznać podstawy obróbki filmów (i zdjęć) w DaVinci Resolve (który szalenie mi się spodobał) oraz zdjęć w Canva od Affinity (który również pozytywnie mnie zaskoczył). Przygotowałem krótki film dotyczący klocków Lego (jeszcze nieopublikowany) oraz pierwszą wersję zdjęć z niedawnej sesji sensualnej (pierwszej w moim życiu – nie wiem, czy kiedykolwiek zdecyduję się na publikację, choć Żona zachęca)…

    Ponadto uporządkowałem część ostatnich notatek, a także dopisałem nowe pomysły i „plany”, których realizacji nawet nie będę zapowiadał (dlaczego – znajdziesz odpowiedź tutaj). 😉

    Dzisiaj natomiast rozpocząłem z Synem – a właściwie to Syn rozpoczął przy moim towarzyszeniu 🙂 – budowę modelu Lego Icons #10365 Statek piracki kapitana Jacka Sparrowa. Zdjęcia z kolejnych etapów składania robię i zamierzam kiedyś się nimi podzielić.

    Dodatkowo zapoczątkowałem od dawna odkładane porządki na mojej witrynie i przeniosłem kategorię Lego z Warsztatu do Projektów, a także założyłem podstronę Ulubione z moimi ulubionymi 🙂 utworami muzycznymi, filmami, książkami, grami komputerowymi czy nawet cytatami – może kogoś one zainspirują do czegoś dobrego. 🙂

    I to chyba tyle nowości i dzisiejszej aktualizacji. Jak tylko będę miał coś kolejnego to dam znać. 😉

    Wszystkiego dobrego dla Was, spokojnej niedzieli. 🙂

    P.S.
    Ramię nadal boli, choć ból coraz częściej słabnie. Mam też wrażenie, że pomagają próby stopniowego rozruszania kończyny poprzez basen (spokojne pływanie „żabką”), delikatne ćwiczenia (kilka razy dziennie), a nawet dietę (np. zwiększona podaż białka). Niemniej mam wrażenie, iż przełom nastąpił podczas długiego i intensywnego spaceru z kijkami w promieniach słońca. 🙂

    P.P.S.
    A na koniec dodałem jedną z moich ulubionych piosenek do mojej playlisty na YouTube – zapraszam do wspólnego słuchania Nelly Furtado „Say It Right”. 😀

  • Decyzja

    Jak mówi Pan Marcin Gajda: „tylko decyzje zmieniają życie”.

    Ja właśnie podjąłem decyzję, że… „biorę się za siebie”! 😀

    I mam tu na myśli nie kwestie związane z Projektem, psychiką (choć po trosze też 😉 ), duchowością, relacjami czy pracą zawodową lub hobbystyczną, a w 100% ze zdrowiem i kondycją…

    Nie, z wyglądem nie – bo na to już za późno. 😉

    Od wielu, wielu lat skupiałem się na rozwoju intelektu, wnętrza, „kariery” (choć w moim przypadku to zbyt duże słowo), a zaniedbywałem zdrowie i „tężyznę fizyczną”. Nie uprawiałem żadnego sportu (nawet na rowerze przestałem jeździć). Przez 5 lat pracowałem w 99,9% zdalnie z domu, a od powrotu do biura nie mogę oderwać się od dojeżdżania tam autem. Dziecko dawno wyrosło z drzemek w wózku i już nawet nie mam naszych cotygodniowych kilkugodzinnych spacerów…

    Brzuch urósł, waga wzrosła, a brodę mam nie jedną, a trzy, a nawet cztery… 😛

    Ostatnimi czasy czuję się też ociężały, zesztywniały/nierozciągnięty, spowolniony i nieatrakcyjny (choć kochana Żona stara się tego nie okazywać… za bardzo 😉 )…

    Tak więc nadszedł w końcu ten dzień (dziś), że postanawiam rozpocząć podejmowanie aktywności ruchowej i w perspektywie kolejnych miesięcy schudnąć…

    Na czym stoimy i jaki jest konkretnie cel?

    Moja waga najczęściej waha się pomiędzy 100 a 101 kg. Przy 170 cm wzrostu daje to BMI blisko 35, a niejednokrotnie zdarzało mi się tę wartość przekraczać. Na drążku nie jestem w stanie podciągnąć się ani razu, pompek zrobię 3-5 (jedną serię – później „umieram” 😛 ). Tak więc nie ma na co czekać, lata lecą, kilogramy nie spadają, i nic się samo nie zrobi – ZACZYNAMY! 😀

    Celem jest zejście z wagą do stabilnych 95 kg (94,5-95,5 kg) wciągu 6 miesięcy, a kolejnym etapem osiągnięcie 90 kg w 12 miesięcy. Do tego wzmocnienie mięśni szczególnie rąk, aby móc chociaż kilkukrotnie się podciągnąć.

    Dlaczego o tym piszę w tym miejscu? Bo od dawna zmagam się z niską motywacją do aktywności fizycznej i pomyślałem, że jeśli uzewnętrznię się to zwiększę moje szanse na sukces – „żeby wstydu nie było”. 😉

    A swoją drogą to od małego chłopaka uwielbiam obserwowanie zmian i dokumentowanie postępów, więc może docelowo uda się stworzyć jakiś motywujący materiał na stronę z moich wysiłków. 🙂

    Powodzenia w Waszych wyzwaniach, postanowieniach, zmaganiach. Damy radę! 🙂

  • Pierwszy wpis majowy

    Żyję. I mam się dobrze… 😉

    Piszę, żeby „zameldować” powyższe i przekazać, że Projektu nie porzuciłem…

    Wprost przeciwnie – pracuję nad nim intensywnie w mojej głowie i nie tylko…

    Mam kolejną porcję nowych pomysłów, w tym nieco zmieniających pierwotną koncepcję – do dalszych rozważań i decyzji…

    W ostatnim czasie dokonałem również kilku inwestycji, tj. kupiłem „parę” rzeczy przydatnych przy moich zainteresowaniach (zwłaszcza w obszarze foto), w tym do rozwoju Heaven’s Projects. 🙂

    Dobrego tygodnia dla Was! 😀

  • Poczucie własnej wartości

    Projekt – projektem, inne rzeczy też są ważne… ale najważniejsi są ludzie. Dlatego dzisiejszy wpis będzie o naturze ludzkiej – jeśli tak to można określić…

    Od dłuższego czasu zastanawiałem się nad tym, jak mógłbym zwiększyć poczucie własnej wartości u mojego Syna. Od jego urodzenia starałem się być wspierającym Tatą… Tatą, który chwali, docenia, zachwyca się choćby najmniejszymi postępami czy osiągnięciami (a czasem nawet ich brakiem). Niestety, często zauważałem, że moje postępowanie nie wzmacnia jego pewności siebie, nie podnosi jego samooceny czy poczucia własnej wartości właśnie.

    Zacząłem szukać informacji na ten temat oraz pomysłów na to, co mógłbym zrobić, aby wesprzeć ten obszar u mojego Dziecka. Co najciekawsze – okazało się, że wcale nie musiałem sięgać do zewnętrznych źródeł, a „wystarczyło” porozmawiać z samym zainteresowanym. Jak odkryłem tę prawdę?

    Kilka dni temu mój Syn zmagał się z pewnym wyzwaniem manualnym (odklejeniem warstwy ochronnej z naklejki wykonanej w sposób nieprzemyślany/niepraktyczny). Po kilku minutach jego zmagań postanowiłem zaproponować pomoc, ale przypomniawszy sobie tekst o źródłach własnej wartości postąpiłem inaczej niż dotąd.

    Usiadłem przy Synu i powiedziałem mu, że podziwiam jego cierpliwość i podejmowane starania w samodzielnym odklejeniu naklejki. Dodałem, że dotychczas starałem się zawsze być dla niego pomocnym, bo chciałem, żeby czuł się kochany, żeby wiedział, że może liczyć na mnie i na moje wsparcie, ale spowodowało to, że on sam nie wierzy w siebie i własne umiejętności, dlatego… I w tym momencie mój pierworodny przerwał mi i powiedział:

    „Wiem, Tato, ale żeby uwierzyć w siebie to muszę sam to zrobić”.

    I tym jednym zdaniem mój ukochany 6-latek „rozłożył mnie na łopatki”. Nie musiałem daleko szukać odpowiedzi, bo on sam jest na tyle samoświadomy, że zdaje sobie sprawę, że aby mieć wyższe poczucie własnej wartości to samodzielnie musi przezwyciężać trudności i osiągać swoje osobiste sukcesy. W tym samym momencie zrozumiałem (dobrze, że po 6, a nie po 16 latach czy nigdy 😉 ), że moim zadaniem jako rodzica jest nabieranie umiejętności w zdrowym „wycofywaniu się” i pozwalaniu mojemu Dziecku na działanie zgodne z jego własnym tempem, umiejętnościami, mocnymi stronami i ograniczeniami. 🙂

    Na zakończenie życzę Dzieciom mądrych i wspierających rozsądnie Rodziców, a Rodzicom dużo miłości i uważności w wychowywaniu Dzieci. 🙂 Temat nie jest prosty – nikt do urodzonego dziecka nie dołącza „instrukcji obsługi”. 😉 Ale nie ma też chyba niczego ważniejszego i piękniejszego niż troska o rozwój drugiego człowieka i to od najmłodszych lat oraz radość z efektów. 🙂