Tag: szczerość

  • Plany vs rzeczywistość

    Już kiedyś o tym wspominałem na blogu – życie lubi weryfikować moje plany…

    Kilka tygodni temu pomyślałem sobie, że w związku z premierą gry Assassin’s Creed Black Flag Resynced zapowiedzianą właśnie na dzisiaj (09.07.2026 r.) fajnie byłoby:

    • przygotować kilka treściwych filmów porównujących oryginalne wersje, w które grałem przed laty, na Playstation 3 i Playstation 4 oraz PC z RTX 3060 z obecnym „remakem” na Playstation 5 i PC z RTX 5070 Ti;
    • a także „przy okazji” rozwinąć sekcje na stronie poświęcone żeglarstwu, klockom Lego i modelarstwu, prezentując złożony zestaw Lego Icons #10365 Statek piracki kapitana Jacka Sparrowa, model statku (żaglowca), który skleiłem wiele lat temu, oraz może dzieląc się jeszcze innymi nawiązaniami do moich żeglarskich „doświadczeń”…

    Nie muszę mówić, że oczywiście nic z powyższego nie wyszło. 😛 Po pierwsze nie zdążyłem uruchomić kupionej kilka miesięcy temu i dotąd nieprzetestowanej karty przechwytującej wideo. Po drugie mój syn nie złożył jeszcze wspomnianego statku Lego (zostało mniej niż połowa). Po trzecie i dalsze – nie przygotowałem pozostałych materiałów mogących wzbogacić temat…

    Tak więc niniejszym odnotowuję powyższe fakty na blogu i jeśli się uda to chętnie wrócę do żeglarskich zainteresowań po powrocie z wakacji. 😉 Mam nadzieję, że chociaż z nich uda mi się przywieźć coś więcej niż dobre wspomnienia – coś, co będę mógł opublikować na stronie Projektu. 🙂

    Dobrej nocy oraz pięknych i bezpiecznych wakacji! 😀

  • Nowe działania + aktualizacja

    Dziś był fajny dzień. 🙂 Zresztą w ogóle ten tydzień należy do udanych… 😉

    W pracy względny spokój, realizacja zadań postępuje… i nawet Szefowa zaszczyciła mnie pochwałą. 😉

    Finansowo sytuacja powoli się poprawia – po raz pierwszy od ponad pół roku moje zadłużenie spadło poniżej 100 tys. zł. Pewnie nie na długo, ale na razie jest OK. 😉 Choć po prawdzie to mam postanowienie, aby mocniej pilnować dyscypliny budżetowej… Zresztą powoli i tak kończą mi się pomysły, co mógłbym kupić… Żartuję! 😉

    Syn w ostatnich dwóch tygodniach trochę się bawił miastem Lego City, choć nie aż tyle, ile się spodziewałem, a on deklarował. 😉 Ale i tak jest nieźle. 🙂 Szczególnie fajne jest to, że miał propozycje zmian, a ostatecznie zdecydował o znacznym zmniejszeniu miasta tak, że teraz jest bardzo „kompaktowe”.

    Z tematów projektowych to udało mi się poznać podstawy obróbki filmów (i zdjęć) w DaVinci Resolve (który szalenie mi się spodobał) oraz zdjęć w Canva od Affinity (który również pozytywnie mnie zaskoczył). Przygotowałem krótki film dotyczący klocków Lego (jeszcze nieopublikowany) oraz pierwszą wersję zdjęć z niedawnej sesji sensualnej (pierwszej w moim życiu – nie wiem, czy kiedykolwiek zdecyduję się na publikację, choć Żona zachęca)…

    Ponadto uporządkowałem część ostatnich notatek, a także dopisałem nowe pomysły i „plany”, których realizacji nawet nie będę zapowiadał (dlaczego – znajdziesz odpowiedź tutaj). 😉

    Dzisiaj natomiast rozpocząłem z Synem – a właściwie to Syn rozpoczął przy moim towarzyszeniu 🙂 – budowę modelu Lego Icons #10365 Statek piracki kapitana Jacka Sparrowa. Zdjęcia z kolejnych etapów składania robię i zamierzam kiedyś się nimi podzielić.

    Dodatkowo zapoczątkowałem od dawna odkładane porządki na mojej witrynie i przeniosłem kategorię Lego z Warsztatu do Projektów, a także założyłem podstronę Ulubione z moimi ulubionymi 🙂 utworami muzycznymi, filmami, książkami, grami komputerowymi czy nawet cytatami – może kogoś one zainspirują do czegoś dobrego. 🙂

    I to chyba tyle nowości i dzisiejszej aktualizacji. Jak tylko będę miał coś kolejnego to dam znać. 😉

    Wszystkiego dobrego dla Was, spokojnej niedzieli. 🙂

    P.S.
    Ramię nadal boli, choć ból coraz częściej słabnie. Mam też wrażenie, że pomagają próby stopniowego rozruszania kończyny poprzez basen (spokojne pływanie „żabką”), delikatne ćwiczenia (kilka razy dziennie), a nawet dietę (np. zwiększona podaż białka). Niemniej mam wrażenie, iż przełom nastąpił podczas długiego i intensywnego spaceru z kijkami w promieniach słońca. 🙂

    P.P.S.
    A na koniec dodałem jedną z moich ulubionych piosenek do mojej playlisty na YouTube – zapraszam do wspólnego słuchania Nelly Furtado „Say It Right”. 😀

  • Pokorny krok w tył

    Wczoraj po raz kolejny popełniłem ten sam błąd – wybiegłem zanadto w przyszłość. Napisałem o moich planach, zapominając, że nie wszystko zależy ode mnie. 🙂 Pisałem o moich celach w zakresie kondycji fizycznej, co do realizacji których byłem „przekonany” i zdeterminowany, ale zapomniałem na chwilę o moim bolącym od trzech miesięcy barku, który może skutecznie pokrzyżować moje plany…

    Podobnie zresztą może być ze wszystkimi moimi zamierzeniami, bo któż może być pewny, że za godzinę będzie żył lub jego sytuacja będzie taka sama jak w tej chwili?

    Tak więc, Moi Mili, wybaczcie mi i przyjmijcie sprostowanie – ja bardzo chciałbym schudnąć i diametralnie poprawić moją formę, podobnie jak moim marzeniem jest wspaniale rozwinąć Heaven’s Projects, ale co z Tego wyjdzie? Bóg to wie, więc niech On „zarządza” moją przyszłością bardziej niż ja sam. 🙂

    Błogosławionej niedzieli dla Was! 🙂

    P.S.
    A póki co idę do pokoju Syna kończyć ogarnianie klocków Lego i przygotowywać się do kolejnych wyzwań, które jeśli Bóg da to chętnie zrealizuję… 🙂

  • Decyzja

    Jak mówi Pan Marcin Gajda: „tylko decyzje zmieniają życie”.

    Ja właśnie podjąłem decyzję, że… „biorę się za siebie”! 😀

    I mam tu na myśli nie kwestie związane z Projektem, psychiką (choć po trosze też 😉 ), duchowością, relacjami czy pracą zawodową lub hobbystyczną, a w 100% ze zdrowiem i kondycją

    Nie, z wyglądem nie – bo na to już za późno. 😉

    Od wielu, wielu lat skupiałem się na rozwoju intelektu, wnętrza, „kariery” (choć w moim przypadku to zbyt duże słowo), a zaniedbywałem zdrowie i „tężyznę fizyczną”. Nie uprawiałem żadnego sportu (nawet na rowerze przestałem jeździć). Przez 5 lat pracowałem w 99,9% zdalnie z domu, a od powrotu do biura nie mogę oderwać się od dojeżdżania tam autem. Dziecko dawno wyrosło z drzemek w wózku i już nawet nie mam naszych cotygodniowych kilkugodzinnych spacerów…

    Brzuch urósł, waga wzrosła, a brodę mam nie jedną, a trzy, a nawet cztery… 😛

    Ostatnimi czasy czuję się też ociężały, zesztywniały/nierozciągnięty, spowolniony i nieatrakcyjny (choć kochana Żona stara się tego nie okazywać… za bardzo 😉 )…

    Tak więc nadszedł w końcu ten dzień (dziś), że postanawiam rozpocząć podejmowanie aktywności ruchowej i w perspektywie kolejnych miesięcy schudnąć…

    Na czym stoimy i jaki jest konkretnie cel?

    Moja waga najczęściej waha się pomiędzy 100 a 101 kg. Przy 170 cm wzrostu daje to BMI blisko 35, a niejednokrotnie zdarzało mi się tę wartość przekraczać. Na drążku nie jestem w stanie podciągnąć się ani razu, pompek zrobię 3-5 (jedną serię – później „umieram” 😛 ). Tak więc nie ma na co czekać, lata lecą, kilogramy nie spadają, i nic się samo nie zrobi – ZACZYNAMY! 😀

    Celem jest zejście z wagą do stabilnych 95 kg (94,5-95,5 kg) wciągu 6 miesięcy, a kolejnym etapem osiągnięcie 90 kg w 12 miesięcy. Do tego wzmocnienie mięśni szczególnie rąk, aby móc chociaż kilkukrotnie się podciągnąć.

    Dlaczego o tym piszę w tym miejscu? Bo od dawna zmagam się z niską motywacją do aktywności fizycznej i pomyślałem, że jeśli uzewnętrznię się to zwiększę moje szanse na sukces – „żeby wstydu nie było”. 😉

    A swoją drogą to od małego chłopaka uwielbiam obserwowanie zmian i dokumentowanie postępów, więc może docelowo uda się stworzyć jakiś motywujący materiał na stronę z moich wysiłków. 🙂

    Powodzenia w Waszych wyzwaniach, postanowieniach, zmaganiach. Damy radę! 🙂

  • Zmiana podejścia

    Zrobiłem sobie przerwę. 10 dni bez prac stricte nad Heaven’s Projects. Bardzo dobrze mi to zrobiło! 🙂

    W tym czasie podjąłem próbę nabrania dystansu do Projektu, zmiany sposobu myślenia, a także nauki odpoczywania…

    Albowiem „zapędziłem się w kozi róg” – moje hobby stało się dla mnie „pracą”, a czas wolny poświęcony pasjom zaczął wysysać ze mnie energię, zamiast mi jej dodawać…

    Powiedziałem więc „STOP”!

    I zacząłem „na nowo”, małymi kroczkami, budować siebie i swoją codzienność…

    Myśli i refleksji było dużo, trochę czytałem i rozmawiałem o psychice, o organizacji/podziale czasu, o równowadze pomiędzy pracą, obowiązkami, relacjami i przyjemnościami, jak i również samorozwojem i kontaktem ze samym sobą…

    Spostrzegłem, że nie żyję w „tu i teraz”, a nieustannie wybiegam myślami w przyszłość – rozważając, ile jeszcze mam do zrobienia oraz jakimi drogami będę realizował swoje marzenia i cele, w jakim horyzoncie czasu… To wszystko strasznie mnie wymęczyło, więc postanowiłem przewartościować i przeorganizować moją codzienność… Uwolnić się…

    I co zatem planuję? Nic. 🙂 I o to właśnie chodzi! 🙂

    Kiedyś już byłem w podobnym miejscu/sytuacji i wtedy całe moje życie, wszystkie moje sprawy zawierzyłem Bogu. Teraz próbuję (z)robić dokładnie to samo. W każdej chwili, kiedy tylko sobie o tym przypomnę – nie chcę działać zgodnie z narzuconym sobie harmonogramem, a wybierać spontanicznie, czym zajmę się w danym momencie, na co w tej konkretnej chwili mam ochotę, do czego mnie „ciągnie”…

    To „nawrócenie”, ta zmiana myślenia, wymaga treningu, praktyki. Ale chcę w nim wytrwać i ćwiczyć nowe podejście każdego dnia. 🙂

    Z Bogiem! 🙂